Nasza strona, aby wyglądać i działać prawidłowo, korzysta z plików cookies. Obsługę cookies można wyłączyć w ustawieniach przeglądarki. Więcej o polityce cookies.

Akceptuję

RODZINA PRZYGODĄ ŻYCIA

10-04-2008 12:14 xRobert Turyk Ogłoszenia parafialne Czytano: 633
Słowo „rodzina” pochodzi od słowa „rodzić”. Rodzenie, czyli udział w przekazywaniu życia nowemu człowiekowi, to jedno z najważniejszych zadań, ale i przywilejów rodziców. Nie chodzi jednak wyłącznie o rodzenie biologiczne. W rodzinie człowiek rodzi się do miłości, doświadcza jej, uczy się ją wyrażać. Tu uczy się siebie, poznaje wartości i sposoby dążenia do nich. Dlatego także rodziny adopcyjne są rodzinami. Są nimi też rodziny bez dzieci, ponieważ dojrzewanie do człowieczeństwa, rozwój miłości, rozpoznawanie wartości odbywa się również pomiędzy dwojgiem kochających się ludzi, bez względu na to, czy mają dzieci i ile mają lat.
Być rodzicem
Rodzicielstwo to przygoda, która nie ma sobie równych. Rodzina biologiczna jest jedyną wspólnotą, która powiększa się od wewnątrz, nie poprzez przyjmowanie nowych osób z zewnątrz. Bez rodzin nie będzie nowych ludzi, a wtedy ludzkość nie ma szans na przetrwanie.
Rodzinne więzi mają wyjątkowy charakter. Bezwarunkowa akceptacja i bezpieczeństwo, intymność, możliwość nieskrępowanego wyrażania uczuć, niemal nieustanna szansa na uczenie się rzeczy prostych, jak czułość, życzliwość i przezwyciężanie swoich skłonności do błędu, to wartości, bez których człowiek nie potrafi przeżyć. A doświadcza ich i zdobywa je w sposób naturalny tylko w rodzinie. Rodzina jest jedyną instytucją na świecie, której głównym zadaniem i celem istnienia jest człowiek. Koncentracja na człowieku, poznawanie i rozwój samego siebie jako człowieka dziecka, człowieka kobiety, mężczyzny, matki, ojca, babci czy dziadka, wciąż w nowych sytuacjach, zadaniach, to nie tylko obowiązek, ale też fascynujące wydarzenie, w którym warto uczestniczyć.
Partnerstwo
Choć obserwowany dziś, zwłaszcza w Europie Zachodniej i USA, kryzys rodzin i bliskich trwałych więzi międzyludzkich nie napawa optymizmem, ludzie nadal chcą w żyć w rodzinach, chcą je zakładać. Wciąż na szczycie hierarchii wartości 90 procent ludzi stawia rodzinę.
Jak twierdzi dr Mariola Bieńko z Instytutu Stosowanych Nauk Społecznych Uniwersytetu Warszawskiego, polska rodzina z powodu transformacji przeszła gwałtowne przemiany, które zbliżają ją do kryzysu obecnego w krajach zachodnich, gdzie coraz powszechniejsze stają się związki nieformalne oraz wzrasta liczba rozwodów.
– Rodzina tradycyjna, z podziałem ról kobiety i mężczyzny, nie jest już opcją docelową, ale jedną z wielu możliwych. Coraz bardziej popularny staje się, zwłaszcza wśród ludzi młodych, związek partnerski, w którym kobieta i mężczyzna dzielą się równo obowiązkami – mówi dr Bieńko. Już w latach 70. obserwowano w USA negatywne skutki tej tendencji, jak przeciążenie kobiet pracujących zawodowo, które w domu mają drugi etat. Dziś w Polsce prawie 80 procent kobiet i 65 procent mężczyzn popiera taki model rodziny. – Kobiety chcą być niezależne finansowo, mają wyższe poczucie wartości, a więc i większe wymagania wobec mężów. Mężczyźni zaś z trudem wchodzą w obowiązki kobiet. W takich rodzinach trwają ciągłe przepychanki o to, co kto ma robić, stąd częste konflikty – tłumaczy dr Bieńko.
By trwała wiecznie
Dla dzieci rozwód rodziców to „grom z jasnego nieba” – uważają Judith Wallerstein i Sandra Blakeslee w publikacji Rozwód, a co z dziećmi (Poznań 2005). – Dzieci płacą najwyższą cenę za rozwód rodziców, one tracą wszystko – mówi dr Bieńko. – Jako osoby dorosłe mają większe trudności z wchodzeniem w małżeństwo. Trudniej im wytrwać w stałym związku, stąd powtarzalność doświadczenia rozwodów w rozbitych rodzinach.
Może się to wydać nieprawdopodobne, ale dzieci wolą żyć w rodzinach, gdzie rodzice nie są szczęśliwi, ale są razem, niż być wychowywane przez jednego z nich. „Jeśli jedno z rodziców zawiedzie, są pewne, że drugie naprawi sytuację. Po rozwodzie większość dzieci tęskni za całą rodziną, gdyż spodziewały się, że będzie ona trwać wiecznie” – tak twierdzą Judith Wallerstein i Sandra Blakeslee.
Niestety, Polska zajmuje ostatnie miejsce w Europie, jeśli chodzi o wspieranie życia rodzinnego (jesteśmy w tyle nawet za Rosją czy Ukrainą). Od 2000 roku w Polsce dwukrotnie wzrosła liczba rozwodów. Więcej małżeństw się rozwodzi, niż zawiązuje. W 2005 roku różnica wyniosła 25 tysięcy.
Nasza przyszłość
Polki odkładają decyzję o małżeństwie i macierzyństwie do trzydziestki. Konsekwencją jest to, że jesteśmy obecnie krajem o najniższym w Europie przyroście naturalnym. Od kilkunastu lat nie ma u nas prostej zastępowalności pokoleń. Zmniejsza się liczebność pokolenia młodych ludzi, a systematycznie przybywa osób w wieku emerytalnym.
Czy nie jest to stan katastrofalny? Doktor Bieńko uważa, że na razie nie ma powodu do paniki: – Kryzys rodziny to faktycznie kryzys więzi i wartości, który jest efektem kultury indywidualizmu i konsumpcjonizmu. Człowiek chce być dziś w rodzinie szanowany i ceniony tylko za to, że jest sobą. Nie chce przyjmować określonych ról i obowiązków, bo wydaje mu się, że go ograniczają. Tymczasem spójność związku, rodziny polega na świadomości – „my” – i na współpracy. To zabiera trochę czasu i wymaga wysiłku, którego współczesny człowiek często nie chce podejmować.
Coraz powszechniejsza akceptacja związków nieformalnych i rozwodów prowadzi do tego, że pełna rodzina staje się dziś zjawiskiem deficytowym. – A im bardziej coś jest deficytowe, tym bardziej jest elitarne. Może kiedyś przeminie u nas ten zachwyt medialnym obrazem rodziny, jako czegoś, co jest tylko łatwe i przyjemne. Zaczniemy wtedy doceniać wartość pełnych i trwałych rodzin i nastąpi uspokojenie – zastanawia się socjolog. Jej zdaniem musimy jednak zaczekać na to jeszcze dwa pokolenia.
Ola Rutkowska
Artykuł pochodzi z nowego miesięcznika społeczno-kulturalnego dla rodzin "Magazyn Familia" (nr 1 kwiecień 2008).